Kiedy zwracasz się do swojego mężczyzny ze sprawą, która cię denerwuje, on nie zawsze nawet słyszy wypowiadane przez ciebie słowa. Pragniesz miłości on ci serwuje logikę. Chcesz, żeby ci makowano on postępuje raczej jak ojciec. Pamiętam jedno wydarzenie z własnego życia, ilustrujące tę zagadkę. Miałam kłopoty z częścią moich podwładnych : czułam się zawiedziona ich nastawieniem do pracy. Pod koniec dnia wróciłam do domu, z tupotem wpadłam do środka i natknęłam się na mojego ówczesnego męża. Złość mnie dosłownie rozsadza! krzyknęłam i zaczęłam wylewać przed nim żale na sytuację w miejscu pracy. M iż słuchał przez kilka chwil, stojąc ze mną przy schodach w ho!u, i przez dwadzieścia następnych minut nakreślał szczegółowy plan, który by mi pomógł w rozwiązaniu problemów, wskazywał przy tym na popełnione w przeszłości biydy, które się przyczyniły do zaistnienia tej sytuacji. We mnie wzbierał gniew, aż w końcu się rozpłakałam. Co się stało? zapytał mąż. Nie podobają ci się te pomysły? Guzik mnie obchodzą twoje pomysły odparłam. Przyszłam tu zdenerwowana i nie potrzeba mi nic prócz pociechy, a ty mi prawisz kazanie. Cóż, przykro mi, że nie zrobiłem tego, czego ode mnie oczekiwałaś odparował. Kto miał rację, a kto jej nie miał? Nie miało jej żadne z nas. On myślał, że mi „pomaga” udzielając rady. Nie przyszło mu do głowy, że poczułabym się jeszcze lepiej, gdyby mnie wziął na kolana, wysłuchał, zapewnił, że wszystko będzie dobrze, i po prostu przez chwilę okazywał mi miłość. Ja zaś uważałam, że jest niewrażliwy, nie reaguje na moje potrzeby, podczas gdy w rzeczywistości podsuwał mi to, co w danym momencie wydawało mu się rzeczą najcenniejszą: sposoby rozwiązania mojego problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *