Po miłości Jerry wręcz się zasklepia, włazi do skorupy. Ja chciałabym rozmawiać, jeszcze bardziej się do niego zbliżyć, a on tylko leży z zamkniętymi oczami. Wiem, że mnie kocha, ale czuję się tak, jakby mi zatrzasnął drzwi przed nosem. Przezywam mojego męża „Żaba”, bo po stosunku natychmiast wyskakuje z łóżka. Twierdzi, że musi iść do łazienki albo napić się wody, ale tak naprawdę to chce być z dala ode mnie. Sam się z tego śmieje i rozumie, że mnie to martwi, ale, jak mówi, leżąc przy mnie robi się niespokojny. Zapewne i ty nieraz może nawet często przeżyłaś podobną sytuację. Jeżeli byłaś wtedy z kimś, kogo ledwie znałaś, kto cię nie kochał, takie zachowanie da się wytłumaczyć jednym mężczyzna dostał, co chciał, i teraz szykuje się do odwrotu. Lecz jeśli doświadczasz tego z mężem bądź stałym kochankiem, powód jest zgoła inny: MĘŻCZYŹNI PO STOSUNKU ZAMYKAJĄ SIĘ W SOBIE, PONIEWAŻ PRAGNĄ NA POWRÓT „WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ” PO TYM, JAK STRACILI NAD SOBĄ KONTROLĘ PODCZAS ORGAZMU. Przekonałyśmy się już, jak istotna jest dla partnera samokontrola daje mu bowiem poczucie siły i władzy. Michael McGill w The McGill Report on Małe Intimacy tłumaczy, czemu mężczyznom trudno się zdobyć na większą serdeczność i otwartość wobec kobiet: Są nie dość serdeczni, albowiem pragną zachować panowanie nad sobą i zapanować nad drugim człowiekiem (…) Stwarzają wokół siebie atmosferę tajemnicy (…) owa tajemniczość, rzecz oczywista, pomaga im zyskać władzę (…) A zatem samokontrola, brak prawdziwej bliskości, służy mężczyźnie dwojako: daje mu dominację, nieodmiennie związaną w świadomości z sukcesem życiowym Jak również chroni przed sprzężeniem zwrotnym, które mogłoby odsłonić męskie braki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *