Aby to zrozumieć, musimy się cofnąć myślą do wychowania, jakie odebraliśmy w latach najwcześniejszego dzieciństwa. Z rozdziału 1 dowiedziałyśmy się, że wychowawcy wyrabiają w mężczyznach poczucie, iż mają oni panować nad światem zewnętrznym, gdzie człowiek działa i coś osiąga, nie nad wewnętrznym światem myśli i uczuć. Chłopców się uczy, że miernikiem ich wartości są czyny i osiągnięcia. Słyszą tego rodzaju zdania: Świetnie, Tommy. Rzuciłeś piłką naprawdę daleko! Kiedy będę w podróży, synku, bądź głową rodziny i pomóż matce w robotach domowych.
Już zgrabiłeś wszystkie liście! To znakomicie. Masz pięćdziesiąt centów. Nawet tradycyjnie „męskie” zabawki zawsze zawierały jakiś element „robienia”. Klocki, narzędzia do majsterkowania, modele samochodów i samolotów wszystkie wymagały jakiegoś działania, wykonania czegoś i produkt takiej zabawy był wymierny. Na tej podstawie chłopcy dochodzą do wniosku, że aby byli grzeczni, muszą daną rzecz dobrze zrobić. Kiedy dorosną, źródłem szacunku dla samych siebie stają się ich własne osiągnięcia i zdolności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *