To, co sama miałam zwyczaj robić i co robi tyle kobiet, nazywam wypełnianiem pustki uczuciowej w łączącym nas z kimś związku. Wyobrażamy sobie, jak naszym zdaniem taki dobry związek wyglądać powinien, znajdujemy mężczyznę tworzymy te wzajemne stosunki bez większego udziału z jego strony. Trochę tak, jakbyśmy mówiły: Ty przychodź codziennie, a już ja się zajmę uczuciową stroną naszego związku. Wytworzę zażyłość, zorganizuję życie towarzyskie, będę prowadzić rozmowy, nadam kierunek. Wystarczy, abyś się zgodził zostać moim partnerem. Niebezpieczeństwo polega na tym, że częstokroć związek ten łączy nas w efekcie z samymi sobą. Tak się staramy nadać mu pozory czegoś dobrego, że zaczynamy go uważać za twór wspólny, podczas gdy w istocie jest to występ solowy, a mężczyzna zajmuje miejsce w pierwszym rzędzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *