Jeśli po przeczytaniu tego rozdziału jesteś ciekawa, czy można go odnieść do twojego związku, masz prosty sposób na stwierdzenie, czy zanadto wypełniasz luki: przestań wiosłować! Tak, po prostu przestań. Skończ z planowaniem, z podbieganiem do partnera, aby go uściskać, z uwodzeniem, z rozpoczynaniem wszystkich intymnych rozmów. Skończ z tym i zobacz, co się stanie. Jeśli zauważysz, że nie dochodzi do zbliżeń fizycznych, że pozostajesz w domu, że skończyły się chwile intymności z partnerem, że nie rozmawiacie o ważnych sprawach, a on nie bardzo zwraca na ciebie uwagę, będzie to pewny znak, że ty wypełniałaś luki, on zaś nie robił tego, co do niego należy. Wtedy pora działać. Spisz, w jaki sposób ty wypełniasz luki. Lecząc się z manii wypełniania luk, codziennie odczytuję własną listę w celu przypomnienia sobie, czego w moim związku nie wolno mi robić. Uwierz, że to niełatwe. Czasami odczuwam taką pokusę zaplanowania kolejnych czterech weekendów dla siebie i mojego mężczyzny, powtarzania mu co pięć minut, że go kocham, albo zapełniania każdej chwili ciszy rozmową. Kiedy stwierdzam, że już mam zrobić którąś z rzeczy figurujących na liście, powstrzymuję się, przymykam oczy i myślę o wszystkich w moim życiu samotnych przejażdżkach łódką, o tym, że znacznie mniej otrzymywałam, niż dawałam, i nakazuję sobie nic nie robić. Posiadanie listy pomoże ci zdać sobie sprawę z tego nawyku. Daj partnerowi szansę wypełniania luk. To następny krok w opisanym wyżej procesie. Oznacza, że masz czekać, aż mąż przysunie się do ciebie w łóżku, nie zaś odruchowo przytulać się do niego; godzić się na przerwę w rozmowie i pozwolić, aby partner poruszył kolejny temat; nie przejmować inicjatywy, lecz dać mężczyźnie szansę, aby cię powodził; nie planować weekendu, a kiedy partner zapyta, co będziecie robić, odpowiedzieć: Ty coś wymyśl. Zrób mi niespodziankę. Może to wymagać od ciebie wielkiej samokontroli, wierz mi. Ja tak przywykłam do wypełniania luk, że powstrzymanie się od ustawicznego dawania wymaga z mojej strony świadomego wysiłku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *