images (1)

Żyłem kiedyś z pewną panią, która mnie doprowadzała do szału. Zawsze czułem się, jakbym miał zaliczyć egzamin z orgazmu: czy potrafię zgadnąć, jak jej go dać? Powiedziała mi, że miewa czasem trudności z orgazmem, więc oczywiście starałem się, jak mogłem, chciałem ją zadowolić, ale ona widocznie uznała mnie za jasnowidza. Nie mówiła mi, co mam robić, co na nią działa. Gdybym rozwiązał tę zagadkę, pewnie byłbym dla niej mężczyzną. Ale strasznie mnie to frustrowało, bo niezależnie od tego, gdzie ją pieściłem i całowałem, nie dawała mi żadnego znaku, czy jest jej dobrze, czy to jest to, o co jej chodzi. Czasem trwało to bez przerwy z pół godziny albo i dłużej. Drętwiała mi już ręka i bolała szczęka, a ona nadal nie przychodziła mi z pomocą. W końcu przestałem się z nią widywać, to był zbyt duży wysiłek. Kiedy moja żona obwinia mnie za brak orgazmu, odbiera mi całą ochotę na miłość. Mógłbym to przyjąć, gdybym nie dbał o jej potrzeby, ale tak nie jest. Czasem, nawet po najdłuższych wstępnych pieszczotach i po długim stosunku ona nie ma orgazmu, a ja czuję się tak, jakby się na mnie zawiodła. Mężczyźni chcą się przyczynić do orgazmu kobiety, ale niechętnie biorą na siebie winę, kiedy jej się to nie uda. Kobiety, które wywierają na mężczyzn podobną presję, mogą ich tylko zniechęcić do seksu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *