Kiedy twój mężczyzna widzi, że jesteś czymś zdenerwowana, w jego głowie automatycznie rodzi się myśl: Rozwiązanie… rozwiązanie. Może nawet nie mieć rozwiązania, nie o to jednak chodzi. Aby zyskać na czasie, będzie ci zadawał pytania albo będzie wyglądał na spokojnego i zamyślonego. Tobie się wyda niewrażliwym głupcem. We własnym mniemaniu będzie twoim rycerzem w lśniącej zbroi, śpieszącym ci w sukurs. To wyjaśnia, dlaczego mężczyzna często się złości, kiedy omawiasz trudną sprawę albo okazujesz swoją wrażliwość. Nie oznacza to, że jest zły na ciebie złości się, bo:
Poczuwa się do odpowiedzialności za znalezienie rozwiązania. Nie znajduje rozwiązania i czuje się głupio; ma też wrażenie, że sprawił ci zawód. Właśnie to się zdarzyło w przypadku moich trudności z podwładnymi. Mąż usłyszał, jak od drzwi narzekam na sytuację w biurze, i natychmiast uznał, że proszę go o pomoc. Żaczął wyrzucać z siebie rady i sugestie, im więcej zaś radził, zamiast mnie pocieszać, tym większą budził we mnie złość. Im bardziej widział mnie rozgniewaną, choć powinnam poczuć się lepiej, słysząc jego wspaniałe rady, tym bardziej gniewał się na mnie. Dopiero wielogodzinna zasadnicza rozmowa wyjaśniła, co się zdarzyło tego dnia, ale warto było ją przeprowadzić opisany incydent pomógł mi zgłębić tę męską tajemnicę. Jak większość mężczyzn, mój mąż nie potrafił uwierzyć, że czułabym się zadowolona, gdyby mnie po prostu wysłuchał albo potrzymał w objęciach. Chcesz powiedzieć, że wystarczyłoby, abym cię objął i zapewnił, że wszystko będzie dobrze, a przestałabyś płakać? zapytał później. Nie oczekiwałaś, że zaproponuję jakieś wyjście z sytuacji? Właśnie odparłam chciałam tylko wiedzieć, że mogę się do ciebie zwrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *