Harold wiedziałby, że dawała po prostu wyraz swoim rozczarowaniom i obawom, że nie jest całkowicie bezradna, a on może ją kochać, zamiast panikować i śpieszyć jej z ratunkiem. Możesz nie znać sposobu rozwiązania trudnej kwestii. Możesz się lękać tego, co cię czeka. Ale twój partner z większym poczuciem bezpieczeństwa podzieli twoje troski, gdy będzie wierzył, że i ty weźmiesz udział w ratowaniu siebie i że nie składasz wszystkiego na jego barki. Żaląc się ukochanemu mężczyźnie, nie dawaj do zrozumienia, że to znaczy: „ratuj, załatw”. Stuart skarżył mi się, że tak się utarło między nim a jego dziewczyną, Wendy: przychodziła z własnymi kłopotami albo wątpliwościami dotyczącymi ich wzajemnych stosunków i on ją próbował pocieszać. Za każdym razem jednak niezależnie od tego, co powiedział Wendy pozostawała nie pocieszona. Godzinami nie potrafię jej pocieszyć ani uspokoić stwierdził z goryczą potem troszkę się rozpogadza nagle znów pogrąża się w rozpaczy. Mam wrażenie, że to, co mówię czy robię, nie ma żadnego znaczenia.
W rozmowie z Wendy odkryłam, o co chodzi: ona pragnęła, aby ją ratował. Chciała, aby na dowód miłości wziął na siebie odpowiedzialność za ułożenie jej życia. Ojciec Wendy z rzadka pokazywał się w domu, kiedy była mała, teraz, jako osoba dorosła, nadal udawała „małą dziewczynkę” w nadziei, że zostanie otoczona opieką, której zawsze jej brakowało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *