Wystarczy powiedzieć, że im bardziej traktujesz swego mężczyznę jak tatusia, tym bardziej pozostajesz dzieckiem. Przemawiając do mężczyzny płaczliwym głosikiem malej dziewczynki, a nie głosem dorosłej kobiety. My, kobiety, uciekamy się do głosiku małej dziewczynki, zwłaszcza wtedy, gdy:

  • Boimy się powiedzieć to, o czym myślimy.
  • Boimy się reakcji mężczyzny.
  • Oczekujemy sprzeczki.
  • Przemawianie głosem małej dziewczynki mówi mężczyźnie:
  • Patrz, jestem po prostu małą dziewczynką. Nie rań mnie i nie zachowuj się wobec mnie podle, dobrze?
  • Tworząc zamęt w swoim życiu, żebyś mogła znaleźć mężczyznę, który cię uratuje.
  • Czy twoje życie toczy się od jednego kryzysu do następnego?
  • Czy zawsze ci się przytrafia coś pilnego, co wymaga pomocy lub rady mężczyzny?
  • Czy w duchu lubisz być ratowana?

Częścią gry w małą dziewczynkę jest ustawianie siebie w sytuacji zagrożenia, żeby mężczyzna mógł pośpieszyć ci na ratunek. Być może postępujesz tak, bo w twoim realnym życiu nigdy w pobliżu nie było tatusia. Być może postępujesz tak, żeby „wypróbować” swojego mężczyznę, przekonać się, czy możesz na niego liczyć. Problem polega na tym, że to przyzwyczaja cię do sytuacji kryzysowych jako do sposobu zwracania na siebie uwagi a to wyraźnie taktyka małej dziewczynki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *