JAK ZAPRZESTAĆ PODDAWANIA SIĘ MĘŻCZYZNOM

Przestań nagradzać twoich mężczyzn za złe traktowanie. Veronica i jej mąż, David, okropnie się pokłócili. Awantura zaczęła się od tego, że Veronica prosiła Davida pomoc przy wyborze tapety do kuchni, a David nie przejawiał żadnego zainteresowania tą sprawą. Im bardziej Veronica prosiła, tym bardziej David się irytował, aż w końcu ogarnęła go wściekłość, zaczął na nią krzyczeć, nazwał ją „pilnującą go suką” i wybiegł z domu. Teraz Veronica leży na łóżku, szlochając i pragnąc cofnąć czas o kilka godzin, przed awanturą. Słyszy, ¿e David wrócił, poszedł od pokoju i włączył telewizor. Pragnąc załagodzić sytuację i przywrócić uczucie bliskości z mężem, Veronica wchodzi do pokoju, klęka przy jego krześle, kładzie mu głowę na kolana i pociąga nosem, gdy tymczasem on ogląda program telewizyjny. Po kilku minutach czuje rękę Davida na swoich włosach i wie, że mąż już się nie gniewa. Veronica się odwraca, wyciąga ramiona ku niemu mówi: Kochany, tak się cieszę, że wróciłeś. Tęskniłam za tobą. Nie chcę się z tobą kłócić. David z westchnieniem ulgi powiada:
Ani ja nie chcę się z tobą kłócić.

Zrobiła skok od bezradnego stworzonka do suki od chodzenia na paluszkach

Kiedy Linda mówiła o byłym narzeczonym, wyraz jej twarzy stopniowo łagodniał, a w oczach pojawiły się łzy. Co się między wami zdarzyło? zapytałam delikatnie. Byłam taka głupia wyznała nagle. Nigdy mnie nie traktował dobrze, a ja się na to zgadzałam. Znosiłam z jego strony takie okropności. No i wciąż odkładał ustalenie daty ślubu. Pewnego dnia wróciłam wcześnie z pracy i zastałam go w łóżku z jakąś sekretarką z jego biura. Czy wiesz, że próbował mnie nawet przekonać, że jego pieprzenie się z tą sekretarką nic nie znaczy i że nie ma powodu do zrywania narzeczeństwa? Objęłam Lindę, kiedy wypłakiwała swój żal, i zrozumiałam jej stosunek do Louisa. Linda przez tyle lat ulegała narzeczonemu i była przez niego tak raniona, że podświadomie postanowiła przerzucić się w drugą skrajność i nie pozwolić nigdy na to, by jakiś mężczyzna nią zawładnął.  wokół narzeczonego do buntu przeciw Louisowi. Nic dziwnego, że Louis nie mógł zrozumieć zmiany w osobowości Lindy. Wiele kobiet przechodzi taką drogę. Żyją w związkach, w których poddają się partnerowi i zachowują jak istoty słabe. A potem przysięgają sobie, że nigdy więcej tego nie zrobią, buntują się i zakochawszy się znowu zachowują się jak suki wobec niczego nie podejrzewającego innego mężczyzny. Potem uświadamiają sobie, że to donikąd nie prowadzi, i znów zachowują się jak osoby słabe. I tak w kółko. Z innym wariantem tego samego mamy do czynienia wtedy, gdy przeskakujemy od słabej istotki do suki w tym samym związku. Mam przyjaciółkę, która w ten sposób doprowadza męża do szaleństwa. Zachowuje się mniej więcej przez tydzień ulegle i bezradnie, potem ogarnia ją gniew na samą siebie za tę słabość, przerzuca się więc w drugą skrajność robi się zimna i obca. Kiedy on ma dość chfodu żony i stawia jej opór, ona się załamuje, przeprasza i zamienia się znowu w istotę słabą i bezradną. To właśnie ten rodzaj zachowania skłania mężczyzn do nazywania kobiet „nastrojowymi”, „nieobliczalnymi”, „kapryśnymi”, „potrafiącymi doprowadzić do pasji”. Trzeba znaleźć miejsce gdzieś pośrodku między słabą istotą a suką i żyć zgodnie z uznawanymi przez nas wartościami, tak byśmy mogły wyzwolić się z cyklu od poddaństwa do buntu.

JAK KOBIETY CHODZĄ WOKÓŁ MĘŻCZYZN NA PALUSZKACH, A POTEM SIĘ PRZECIW NIM BUNTUJĄ

Louis, lat 36, i Linda, lat 32, spotykali się już od dziewięciu miesięcy, kiedy przyszli do mnie po poradę. Linda doprowadza mnie do szału zaczął Louis. Kiedy ją spotkałem, myślałem, że jest naprawdę słodka i kochana, że to taka kobieta, z którą mógłbym przeżyć życie. Jednakże po dwu czy trzech miesiącach zupełnie się zmieniła. Stała się najeżona, sarkastyczna, niekiedy nawet lodowato zimna. Próbowałem z nią na ten temat rozmawiać, ona tylko powtarza, że już taka jest i żebym nie starał się jej zmienić. Przykro mi to przyznać, ale wygląda na to, że zrobiła się z niej prawdziwa suka. Kiedy Louis to mówił, Linda siedziała na kanapce z wyrazem zaciętości na twarzy. Coś mi mówiło, że miałabym większą szansę dotarcia do niej, gdyby Louisa nie było w pokoju. Poprosiłam go, żeby nas zostawił same. Opowiedz mi o sobie, Lindo poprosiłam. Chciałabym usłyszeć o twoich związkach z mężczyznami przed poznaniem Louisa. Kiedy miałam dwadzieścia dziewięć lat byłam przez dwa lata zaręczona z pewnym facetem odpowiedziała Linda. Szalałam za nim i zrobiłabym wszystko, żeby go uszczęśliwić. Dlatego właśnie znalazłam się w Kalifornii. Przeniesiono go tu z Teksasu, więc rzuciłam swoją pracę i przyjechałam, żeby być razem z nim. Był o siedem lat starszy ode mnie i myślę, że dlatego postawiłam go na piedestale.

JESTEŚMY JAKO KOBIETY PRZYZWYCZAJONE DO TEGO, ŻE NIE TRAKTUJE SIĘ NAS Z SZACUNKIEM I POWAGĄ

Do niedawna poddawałam się władzy każdego mężczyzny, z którym byłam związana. Pozwalałam na to, żeby mnie nie doceniano. Znosiłam zachowanie, jakiego nie pozwoliłabym znosić żadnej mojej klientce ze strony partnera. Poświęcałam to, czego pragnęłam i potrzebowałam, żeby dogodzić partnerowi. Żyłam w nieustannym strachu przed dezaprobatą. Czy zdawałam sobie sprawę, że jestem Męczennicą Miłości? Nie! Przysięgłabym, że zachowuję się jak silna, pewna siebie kobieta. Tymczasem do tego stopnia przywykłam rezygnować z własnej siły, że nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, co robię. Czy należy za to winić moich mężczyzn? Bynajmniej! Nie zachowywałam się wobec siebie z miłością, a oni po prostu szli w moje ślady. Teraz, po raz pierwszy w życiu, uczę się bronić mojej godności w stosunkach z mężczyzną i muszę przyznać, że nie jest to łatwe! Nawyk zachowywania się jak Męczennica Miłości wciąż stara się wrócić i zmusić mnie do poświęcania wszystkiego dla miłości. Jednakże za pomocą technik opisanych w tej książce, przy wsparciu przyjaciółek i zachęcie ze strony mojego partnera, który chce, żebym nie rezygnowała ze swej siły (i nie może znieść, kiedy się zachowuję jak bezradne stworzonko), staję się silną kobietą, do czego tak wytrwale dążyłam w swoim życiu.

CZY CZUJESZ SIĘ DOBRZE, BĘDĄC ŹLE TRAKTOWANA PRZEZ MĘŻCZYZN

Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek, że kupiłaś nowy wóz i jadąc nim po raz pierwszy nagle uświadomiłaś sobie, jak trudno było prowadzić twój stary samochód? Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek, że przeprowadziwszy się z jednego mieszkania czy domu do innego, większego, nagle zdałaś sobie sprawę z tego, jak ciasne było twoje poprzednie mieszkanie? Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek, że włożywszy nową parę butów, zdałaś sobie sprawę, że stare były bardzo niewygodne? Bez względu na to, czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, być może ulegasz mężczyźnie i pozwalasz, by traktował cię niedobrze, dlatego że przyzwyczaiłaś się do takiego traktowania. Jako istoty ludzkie mamy skłonność do czucia się dobrze tam, gdzie jesteśmy, i często nie zdajemy sobie sprawy z niedogodności naszej sytuacji, dopóki nie znajdziemy się w innej. I wtedy nagle odczuwamy różnice między dwiema parami butów, dwoma mieszkaniami, samochodami czy związkami i wtedy możemy przyznać się wobec siebie, że przedtem nie było nam dobrze.

JAK NIE ZACHOWUJEMY NASZEJ KOBIECEJ GODNOŚCI

Wszystkie te sygnały ostrzegawcze sprowadzają się do jednego: nie zachowujesz swojej kobiecej godności. To znaczy: Pozwalasz się traktować tak, jak nie chciałabyś, żeby jakikolwiek mężczyzna traktował twoją córkę.

  • Nie bronisz się, kiedy wiesz, że powinnaś to robić.
  • Żyjesz w strachu, że twój partner będzie cię krytykować lub ganić.
  • Zadowalasz się mniejszą dozą miłości i troski, choć wiesz, że zasługujesz na większą.

ZA KAŻDYM RAZEM, KIEDY PODDAJESZ SIĘ WŁADZY MĘŻCZYZNY, POZWALAJĄC MU TRAKTOWAĆ CIĘ BEZ SZACUNKU LUB BEZ MIŁOŚCI, TRACISZ SZACUNEK DLA SIEBlĘ SAMEJ I MIŁOŚĆ WŁASNĄ.
Tak powstaje to, co ja nazywam cyklem negatywnego poczucia własnej godności. Oto jak on funkqonuje: Pozwalasz mężczyźnie, żeby bezkarnie źle cię traktował na przykład wyzywał cię lub odmawiał ci pociechy, kiedy jesteś zdenerwowana, lub reagował jak rozgniewane dziecko, kiedy usiłujesz z nim porozmawiać o waszym związku, lub nie wykazywał wrażliwości wobec twoich uczuć. Ty się nie bronisz, w efekcie jesteś zdenerwowana, przygnębiona, masz złe samopoczucie. Kiedy masz złe samopoczucie, twoja pewność siebie się zmniejsza. A kiedy twoja pewność siebie jest niewielka, to następnym razem, gdy ten mężczyzna źle cię potraktuje, będziesz miała jeszcze mniej odwagi, żeby się bronić i w ten sposób cykl będzie się raz po raz powtarzał.

PRÓBUJĄC BYĆ „MIŁĄ DZIEWCZYNĄ”, KOBIETA UKRYWA WŁASNE ZALETY.

DLACZEGO UKRYWANIE TWOICH KOMPETENCJI NIE PRZYNOSI DOBRYCH REZULTATÓW. Ukrywanie twoich kompetencji zabija namiętność w twoim związku. Kiedy pomniejszamy swoje osiągnięcia dzieć, że odkrycie, w jaki sposób poddajecie się władzy swoich mężczyzn, i nauczenie się, jak położyć temu kres, będzie jednym z najważniejszych kroków na drodze ku zdrowemu, pełnemu miłości związkowi. Mam swoje określenie dla tych spośród nas, które poddają się władzy mężczyzn w nadziei, że dzięki temu będą bardziej kochane są to Męczennice Miłości. Męczennik to osoba, która decyduje się na osobistą ofiarę dla jakiejś sprawy. My, kobiety, często poświęcamy szacunek dla siebie samych, poczucie własnej godności i tożsamości, naszą miłość własną po to, by jakiś mężczyzna nas kochał.

DLACZEGO UKRYWAMY NASZE ZALETY I KOMPETENCJE

Ukrywamy nasze zalety i kompetencje, ponieważ sądzimy, że mężczyźni będą nas wtedy bardziej kochali. Czy pamiętasz, że powiedziano ci kiedyś, wówczas malej dziewczynce, jedną z następujących rzeczy: Jeśli grasz z chłopcem w jakąś grę, zawsze daj mu wygiąć. Wtedy będzie cię bardziej lubił. Nie bądź za sprytna przy mężczyznach, bo nie zechcą cię wziąć ze sobą. Musisz ich przygotować i dać im odczuć, że są sprytniejsi od ciebie. PRZYZWYCZAJANO NAS, KOBIETY, DO TAKIEGO POSTĘPOWANIA, ŻEBY NASI MĘŻCZYŹNI WYGLĄDALI NA SPRYTNIEJSZYCH I CZULI SIĘ LEPSI NIŻ MY, A WSZYSTKO DLA ZAPEWNIENIA SOBIE ICH MIŁOŚCI. Wiążemy się z mężczyznami wierząc, że jeśli będziemy sprawiać wrażenie zbyt dobrych dla mężczyzny, on nie zechce być z nami, toteż ciężko pracujemy, żeby sprawiał wrażenie lepszego, niż jest, a my gorszych, niż jesteśmy w rzeczywistości. Ukrywamy nasze zalety i kompetencje, ponieważ boimy się, że będziemy sprawiać wrażenie zarozumiałych i próżnych. Czy pamiętasz, że dawano ci takie oto rady:
Susie, cieszę się, że masz na świadectwie same oceny bardzo dobre, ale nie powiem o tym zbyt wielu osobom. To nieładnie się przechwalać, a dziewczynki powinny być skromne. Ginny, nie przeglądaj się tak w lustrze. Dama nie miewa o sobie wygórowanego mniemania. Zbyt dumne dziewczyny nie cieszą się wzięciem.

Chwilę z nimi rozmawiałam, zanim odkryłam źródło ich problemu

Ellen popełniała błąd 4 nieustannie ukrywała własne osiągnięcia przed Andym i umniejszała znaczenie swojej pracy, żeby on mógł się czuć ważniejszy. Nie robiła tego oczywiście świadomie. Był to nawyk wykształcony w dzieciństwie, gdy rodzice zawsze jej powtarzali, jako bardziej bystrej i starszej siostrze: Ellen, nie mów Jonathanowi, jak dobrze poszło ci w szkole w tym semestrze. Wiesz, że on ma kłopoty ze stopniami. Ellen w taki sam sposób zachowywała się wobec męża. Nigdy mu nie mówiła, z jak ważnymi klientami spotykała się i pracowała; nie powiedziała mu, jakim uznaniem cieszy się u kolegów, i rzadko dzieliła się z nim swymi marzeniami planami na przyszłość. Usłyszawszy o błędzie 4 Ellen przyznała: Nic dziwnego, że czuję się nie doceniona przez Andy’ego. Nie doceaialam sama siebie, skąd więc mógł wiedzieć, jak jestem dobra, jeśli to przed nim ukrywałam? Są nas miliony takich jak Ellen i Sandra kompetentnych, utalentowanych, ciężko pracujących kobiet, które nie wiedzą, jak demonstrować własną świetność przed swoimi mężczyznami.

Sandra umniejszała fakty prawda wygląda tak

Nawet nie powiedziała Gregowi, że ukończyła college z wyróżnieniem i uzyskała stypendium na dalsze studia. Nie miał pojęcia, że płynnie mówi po francusku i że pewien francuski handlowiec, odnoszący duże sukcesy, proponował jej pracę w Paryżu, zanim poznała Grega. Sandra „zapomniała” powiedzieć Gregowi tych rzeczy o sobie, ponieważ jak to ujęła „naprawdę nie są już teraz takie ważne”. Ellen, lat 37, i jej mąż, Andy, lat 39, oboje mieli ambicje zawodowe. Andy był doradcą od inwestycji w wielkiej firmie maklerskiej, a Ellen kierowała działem kontaktów prasowych u pewnego producenta konfekcji. Przyszli do mnie po poradę, bo zauważyli, że napotykają w małżeństwie pewne trudności. Nie czuję się należycie doceniana przez Andy’ego
skarżyła się Ellen. Pracuję równie ciężko jak on, a jednak mówimy tylko o jego problemach, nie o moich. To prawda, poświęcamy więcej czasu na dyskusje mojej pracy odparł Andy. Pewno dlatego, że moja praca jest bardziej skomplikowana od twojej. Ellen oczywiście wściekała się słysząc, że mąż uważa swoje zajęcie za ważniejsze.