DLACZEGO MĘŻCZYŹNI W SWOIM PRZEKONANIU ZAWSZE MUSZĄ MIEĆ RACJĘ

Aby to zrozumieć, musimy się cofnąć myślą do wychowania, jakie odebraliśmy w latach najwcześniejszego dzieciństwa. Z rozdziału 1 dowiedziałyśmy się, że wychowawcy wyrabiają w mężczyznach poczucie, iż mają oni panować nad światem zewnętrznym, gdzie człowiek działa i coś osiąga, nie nad wewnętrznym światem myśli i uczuć. Chłopców się uczy, że miernikiem ich wartości są czyny i osiągnięcia. Słyszą tego rodzaju zdania: Świetnie, Tommy. Rzuciłeś piłką naprawdę daleko! Kiedy będę w podróży, synku, bądź głową rodziny i pomóż matce w robotach domowych.
Już zgrabiłeś wszystkie liście! To znakomicie. Masz pięćdziesiąt centów. Nawet tradycyjnie „męskie” zabawki zawsze zawierały jakiś element „robienia”. Klocki, narzędzia do majsterkowania, modele samochodów i samolotów wszystkie wymagały jakiegoś działania, wykonania czegoś i produkt takiej zabawy był wymierny. Na tej podstawie chłopcy dochodzą do wniosku, że aby byli grzeczni, muszą daną rzecz dobrze zrobić. Kiedy dorosną, źródłem szacunku dla samych siebie stają się ich własne osiągnięcia i zdolności.

Ty i twój chłopak zamierzacie razem spędzić sobotni wieczór

O szóstej on dzwoni i mówi: Pomyślałem, że zabawnie byłoby zjeść dzisiaj w innym lokalu, więc zamówiłem stolik w doskonałej restauracji indyjskiej w śródmieściu. Co ty na to? Ty odpowiadasz:
Ojej, skarbie, brzmi to wspaniale, tyle że wczoraj jadłam indyjskie potrawy będąc na lunchu z szefem. Wolałabym chyba zjeść coś innego. W słuchawce zapada długie, pełne napięcia milczenie.
Och lodowatym tonem odpowiada twój mężczyzna. No cóż, nie wiedziałem. Słuchaj, skoro jesteś tak wybredna, czemu ty nie wybierzesz restauracji? Nie jestem wybredna odpowiadasz spokojnie.
Po prostu nie mam ochoty na indyjskie potrawy. Czemu się denerwujesz? Ja się nie denerwuję warczy podnosząc głos. Tylko czasami tak trudno ci dogodzić. Wcale nietrudno mi dogodzić! Powiedziałam jedynie, że nie chcę iść do tej restauracji. Do licha, ty to traktujesz tak, jakbym ci powiedziała, że jesteś strasznym facetem, bo wybrałeś nieodpowiednie miejsce. To przecież głupstwo. Och, to głupstwo. Więc o cóż się kłócimy? sarkastycznie odpowiada twój partner.
Ty zaś myślisz: Nie do wiary, że on zachowuje się tak głupio. Dlaczego najzwyczajniej nie przyzna, że źle wybrał restaurację, i nie zaproponuje jakiejś innej?

Dlaczego mężczyźni bardzo nie lubią się mylić?

Jedziecie z ukochanym mężczyzną na przyjęcie w nie znanej wam części miasta. Zgodnie ze wskazówkami, już od pół godziny powinniście się znajdować na miejscu. Rzecz w tym: ty wiesz, że twój partner zabłądził. Wiesz, że nie ma pojęcia, dokąd jedzie. Wiesz, że omija was przyjęcie. Spokojnie zwracasz się do niego z propozycją.:

  • Zatrzymajmy się, skarbie, i spytajmy o drogę.
  • Ku twemu zdziwieniu on odpowiada gniewnie i wrogo, zupełnie jakbyś spytała: Dlaczego, skarbie, nie poobcinasz sobie rąk i nóg? Słyszysz coś w rodzaju:
  • Znam drogę, więc przestań wiercić mi dziurę w brzuchu.
  • Słuchaj, ty prowadzisz czy ja?
  • Wiem, że ta ulica jest gdzieś tutaj. Pozwól mi ją znaleźć.
  • Dobra, mniejsza z tym, zakręcamy i wracamy do domu.
  • Co, czy to znaczy, że mi nie ufasz?

Przy odrobinie szczęścia możecie przypadkiem znaleźć dom, którego szukacie, i jednak zdążyć na przyjęcie. Albo możecie godzinami kręcić się w kółko, bo twój towarzysz nie chce zapytać o drogę. Albo a wiem, że przytrafiło się to niejednej z was mężczyzna może istotnie wrócić z tobą do domu i raczej zrezygnować z imprezy, niż się przyznać, że zabłądził! A ty, siedząc w samochodzie, wpatrzona w tego cudownego mężczyznę, którego kochasz, a który nagle stał się upartym potworem i znalazł się w defensywie, myślisz sobie: Gdybym to ja zabłądziła, bez oporów zapytałabym o drogę. Dlaczego on nie może po prostu przyznać, że się pomylił?

Wyjaśnienie trzech rzeczy najbardziej zagadkowych u mężczyzn

Doszłyśmy do tej części naszego poradnika, na którą czekałyście do wyjaśnienia tego, co nazywam „trzema rzeczami najbardziej u mężczyzn zagadkowymi”. Wiem, że po przeczytaniu rozdziału 4 nie będziecie się już czuły bliskie szaleństwa w obcowaniu z mężczyznami swojego życia. W ciągu ostatnich dziesięciu lat pracy stwierdziłam, że w jakimś momencie jedno z trzech następujących pytań zawsze dręczyło każdą kobietę, która kiedykolwiek musiała mieć do czynienia z mężczyzną:

  • Dlaczego mężczyźni bardzo nie lubią się mylić
  • Dlaczego mężczyźni nie cierpią kobiet zdenerwowanych lub uczuciowych?
  • Dlaczego mężczyznom na pozór mniej niż kobietom zależy na miłości i wzajemnych stosunkach?

CO SIĘ PRZYTRAFIŁO DAMIE SERCA

Przez całe lata ze wszystkich sił starałam się posiąść inne umiejętności, niezbędne do stworzenia dobrego, kochającego związku, lecz moim najsłabszym punktem, dziedziną, na którą nie chciałam spojrzeć, było wypełnianie luk. Z chwilą gdy sobie uprzytomniłam, że przez lwią część życia więcej miłości dawałam, niż otrzymywałam, zobowiązałam się w duchu już nigdy tak bardzo nie zabiegać o miłość. Z radością stwierdzam, że obecnie związałam się z mężczyzną, który kocha mnie tak jak ja jego. Po raz pierwszy jestem kochana, choć się o to nie staram i nie usiłuję być miła. Oczywiście wciąż się przyłapuję na myśli, że powinnam zaskarbiać sobie uczucie, ale na szczęście mój partner przyłapuje mnie na tym także i przypomina, żebym z takim wysiłkiem nie wiosłowała. Pewnego dnia, na samym początku, dyskutowaliśmy o miłości i zażyłości, a ja trajkotałam o tym, ile się nauczyłam i jak bardzo nad sobą pracowałam. On wziął mnie za ręce i powiedział łagodnie: Nie musisz już ścigać miłości, Barbaro. Te słowa chwyciły mnie za serce i zaczęłam płakać ze smutku, że przez tyle czasu przestraszona dziewczynka, jaką byłam, uważała, iż musi tak usilnie zabiegać o miłość, i z radości, że uczyniłam samej sobie dar, gdy postanowiłam zaprzestać żebrania o miłość, i że wreszcie dane mi było wzbudzić  zainteresowanie mężczyzny posiadającego tak cudowną zdolność kochania. Toteż na zakończenie tej części, poświęconej stosunkowi kobiet do mężczyzn, przypomnę: nie musicie już uganiać się za miłością!

Kiedy przestaniesz wypełniać luki, zdarzy się jedno bądź drugie

Twój partner stanie na wysokości zadania i sam zacznie wiosłować. Wyjdzie na jaw prawdziwy brak zaangażowania i zainteresowania związkiem ze strony twojego partnera i zauważysz szybkie pogorszenie waszych wzajemnych stosunków. Niewypełnianie luk na pewno pociąga za sobą ryzyko. Możesz stwierdzić, że w tym związku byłaś samotna. Może się okazać, że partner nie ma ci wiele do zaoferowania. Możesz sobie nawet uświadomić, że miło jest być kochaną, ale że właściwie nie kochasz partnera. Warto jednak podjąć ryzyko. Postaraj się wypełnić życie innego rodzaju twórczą działalnością, aby jedynego ujścia dla twórczej energii nie znajdować w związku z mężczyzną. Im bardziej niezależna jesteś jako kobieta, tym mniej zaspokojenia będziesz oczekiwać od związku z mężczyzną. Realizuj własne marzenia, troszcz się o siebie i uważaj, abyś tyle samo dawała sobie co partnerowi. Porozmawiaj z mężczyzną twojego życia o wypełnianiu luk. Alkoholik rozpoczynający leczenie wie, że polega ono częściowo na poinformowaniu osoby z nim związanej
chorobie i na prośbie o pomoc. Podobnie jest z wypełnianiem luk. Powiedz swojemu mężczyźnie, że zwykłaś dawać zbyt wiele. Opisz, jak najbardziej lubisz to robić. Poproś, aby ci pomógł przez przyłapywanie cię na gorącym uczynku. Następnie powiedz, czego od niego potrzebujesz,
umówcie się, jak będziecie wspólnie dźwigać uczuciowe brzemię waszego związku. Jest to ważny krok na drodze do upomnienia się o miłość, na jaką zasługujesz. Zrazu twój mężczyzna może stawiać pozorny opór. Pamiętaj: może się bać, że będzie mniej kochany, więc nie omieszkaj dokładnie mu tego wytłumaczyć. Dobrze byłoby, gdyby mógł sam przeczytać ten rozdział. Miejmy nadzieję, że zechce z tobą współpracować dla uzdrowienia waszego związku i zapewnienia mu większej równowagi, a ty zaczniesz dawać i otrzymywać miłość, jakiej pragniesz.

Jak skończyć z dawaniem w miłości więcej, niż otrzymujesz

Jeśli po przeczytaniu tego rozdziału jesteś ciekawa, czy można go odnieść do twojego związku, masz prosty sposób na stwierdzenie, czy zanadto wypełniasz luki: przestań wiosłować! Tak, po prostu przestań. Skończ z planowaniem, z podbieganiem do partnera, aby go uściskać, z uwodzeniem, z rozpoczynaniem wszystkich intymnych rozmów. Skończ z tym i zobacz, co się stanie. Jeśli zauważysz, że nie dochodzi do zbliżeń fizycznych, że pozostajesz w domu, że skończyły się chwile intymności z partnerem, że nie rozmawiacie o ważnych sprawach, a on nie bardzo zwraca na ciebie uwagę, będzie to pewny znak, że ty wypełniałaś luki, on zaś nie robił tego, co do niego należy. Wtedy pora działać. Spisz, w jaki sposób ty wypełniasz luki. Lecząc się z manii wypełniania luk, codziennie odczytuję własną listę w celu przypomnienia sobie, czego w moim związku nie wolno mi robić. Uwierz, że to niełatwe. Czasami odczuwam taką pokusę zaplanowania kolejnych czterech weekendów dla siebie i mojego mężczyzny, powtarzania mu co pięć minut, że go kocham, albo zapełniania każdej chwili ciszy rozmową. Kiedy stwierdzam, że już mam zrobić którąś z rzeczy figurujących na liście, powstrzymuję się, przymykam oczy i myślę o wszystkich w moim życiu samotnych przejażdżkach łódką, o tym, że znacznie mniej otrzymywałam, niż dawałam, i nakazuję sobie nic nie robić. Posiadanie listy pomoże ci zdać sobie sprawę z tego nawyku. Daj partnerowi szansę wypełniania luk. To następny krok w opisanym wyżej procesie. Oznacza, że masz czekać, aż mąż przysunie się do ciebie w łóżku, nie zaś odruchowo przytulać się do niego; godzić się na przerwę w rozmowie i pozwolić, aby partner poruszył kolejny temat; nie przejmować inicjatywy, lecz dać mężczyźnie szansę, aby cię powodził; nie planować weekendu, a kiedy partner zapyta, co będziecie robić, odpowiedzieć: Ty coś wymyśl. Zrób mi niespodziankę. Może to wymagać od ciebie wielkiej samokontroli, wierz mi. Ja tak przywykłam do wypełniania luk, że powstrzymanie się od ustawicznego dawania wymaga z mojej strony świadomego wysiłku.

Kobiety nie znoszą próżni

Czy weszłaś kiedyś do skąpo umeblowanego mieszkania mężczyzny i ogarnęła cię przemożna chęć urządzenia tego mieszkania? Kiedy zbierze się kilka osób i wszyscy milczą, ponieważ nie za dobrze się znają, czy coś ci nakazuje rozpocząć rozmowę? Czy trudno jest ci całkowicie opróżnić szuflady i szafy, i czy czujesz potrzebę wypełnienia czymś każdej pustej przestrzeni? Czy stół nakryty tylko do jedzenia wydaje ci się pusty bez kwiatów lub jakiejś ozdoby pośrodku? Jeśli twierdząco odpowiedziałaś na któreś z tych pytań, zrozumiesz, w czym rzecz: kobiety nie znoszą próżni. Lubią uzupełniać braki, coś z czymś łączyć, tworzyć coś z niczego. W moim przekonaniu wypływa to z naszego twórczego pragnienia, by dawać życie chcemy rodzić dzieci, tworzyć piękno, zażyłość, inicjować rozmowy, właściwie urządzić łazienkę. W związkach z mężczyznami kobiety czują się powołane do wypełniania próżni: wypełniania ciszy słowami; wypełniania dystansu uczuciem; wypełniania czasu działalnością; wypełniania rozłąki miłością. To cecha cudowna, a nasza zdolność dawania tak umiejętnie to dar. Ale gdy przesadzimy, kończy się na tym, że wiosłujemy same.

DLACZEGO KOBIETY WYPEŁNIAJĄ PUSTKĘ

Wiele kobiet popada w nawyk dawania w miłości więcej, niż otrzymują, przez wypełnianie pustki, a dzieje się tak z trzech powodów. Czujesz, że musisz zapracować na miłość. Jeśli czujesz, że nie zasługujesz na to, aby być kochaną, chyba że zrobisz coś, aby na to zapracować, będziesz pilnie wypełniała pustkę w twoich związkach z mężczyznami. Może nie byłaś dość kochana w dzieciństwie, może uważałaś, że musisz dowieść swojej wartości jednemu z rodziców lub obojgu, aby zyskać ich uznanie. Może, tak jak ja, będąc dziewczynką, doszłaś do wniosku, że jeśli będziesz dostatecznie kochać, kochani przez ciebie mężczyźni cię nie porzucą. Skutek niezależny jest od przyczyny: doskonale się nauczyłaś zabiegać o miłość. Czujesz, że związek się rozleci, jeśli nie będziesz wypełniać pustki. Gdy obcowałaś z mężczyznami „opieszałymi uczuciowo” albo widziałaś, jak twoja matka wypełnia pustkę ojcu, mogłaś się utwierdzić w przekonaniu, że jeśli nie będziesz wypełniać pustki, twoje związki się skończą lub okażą się nie bardzo zadowalające. Możesz też być z kimś związana i godzić się na to, że twój partner jest niedostatecznie zaangażowany uczuciowo i wnosi za mały wkład. Wypełniając luki, pomagasz to „odrobić”. I wtedy możesz popatrzeć na wasz związek, zobaczyć, jak bliski się wydaje, i utwierdzić się w przekonaniu, że mimo wszystko jesteś darzona dostateczną miłością.

Czy ty jesteś wioślarzem w waszym związku

Ta analogia pomoże zilustrować wypełnianie luk w związku mężczyzny i kobiety. Wyobraź sobie, że płyniesz ze swoim partnerem łódką po jeziorze. Ty siedzisz z przodu, on z tyłu. Oboje macie wiosła i zakładasz, że się nimi posługujecie, bo łódka ładnie sunie po wodzie. Co za śliczna przejażdżka, myślisz sobie, czyż dobrze się nam razem nie wiosłuje? W pewnej chwili, trochę zmęczona, postanawiasz na moment przerwać wiosłowanie i odpocząć. Łódka nagle się zatrzymuje, a kiedy się obracasz, żeby zobaczyć, co się stało, stwierdzasz, że twój partner po prostu przez cały czas siedział czy spał, tobie pozostawiając wiosłowanie. Był pasażerem. A może, kiedy się obrócisz, w łódce nie będzie nikogo od początku płynęłaś nią sama? Ja zawsze tak pilnie wiosłowałam, że często nie dostrzegałam nawet, iż mój partner nie kocha mnie tak jak ja jego ani nie daje mi tyle, ile ja jemu. Kiedy ktoś bardzo się stara dawać, nie zastanawia się, czy coś otrzymuje w zamian.