Opierał się moim próbom wypełniania luk? Bynajmniej

Przeciwnie, przepadał za tym. Pomagało mu to omijać te dziedziny życia, w których czuł się niepewny, schlebiało mu, że kobieta za nim szaleje. I tak trwaliśmy w tym dynamicznym związku. Opisywałam go przyjaciołom, oni zaś uważali, że brzmi to wspaniale. Ludziom widującym nas razem wydawaliśmy się naprawdę szczęśliwi. A kiedy zadawałam sobie pytanie, czy związek ten jest dobry, myślałam o niedawnym podniecającym wypadzie do Palm Springs, o tym, jak świetnie nam było w łóżku w zeszłym tygodniu, o cudownej chwili zażyłości po tym, jak dałam mu napisany przez siebie wiersz. I uspokajałam samą siebie: Tak, związek ten jest wspaniały. A potem pewnego dnia zjawił się Sandy i oznajmił, że ode mnie odchodzi. Wyjaśnił, że od jakiegoś czasu czuł się właściwie wyłączony i nie chce dłużej mnie bałamucić. Słysząc to, doznałam absolutnego szoku. Jak mogło do tego dojść, skoro nasz związek wydawał się taki wspaniały? Potem przez parę tygodni spoglądałam w oczy prawdom o sobie, którym nie chciałam stawić czoła, i znalazłam odpowiedź na to pytanie. Mój związek z Sandym był w zasadzie występem solowym: ja grałam, a on siedział na widowni. Tak pilnie wypełniałam luki i kształtowałam formę tego związku, że ani przez chwilę nie zastanawiałam się nad jego istotą. Na zewnątrz prezentował się idealnie wycieczki, karty, zabawa. Brakowało jednak czegoś zasadniczego: współuczestnictwa Sandy’ego i jego wkładu uczuciowego.

KIEDY W SWOIM ZWIĄZKU STALE WYPEŁNIASZ LUKI

POZBAWIASZ MĘŻCZYZNĘ OKAZJI DO NAUCZENIA SIĘ WIĘCEJ O MIŁOŚCI, A TYM SAMYM UNIEMOŻLIWIASZ MU ROZWÓJ. Narażasz się na to, że uwierzysz, iż twój związek jest dobry. Kiedy naprawdę biegle wypełniasz luki, możesz wywołać złudzenie, że związek jest doskonały, choć to nieprawda. Z przykrością muszę stwierdzić, że sama robiłam to kilkakrotnie. Pozwolę sobie opowiedzieć o moim związku z mężczyzną, którego nazwę Sandy. Kiedy go poznałam, wiedziałam, że mu się podobam, ale postanowiłam przeżyć z nim’ bajeczny romans. Zaczęłam wypełniać luki w naszych wzajemnych stosunkach. Planowałam dla nas cudowne spotkania, pisałam do niego piękne wiersze i listy, w których obnażałam swe najskrytsze uczucia, poruszałam poważne filozoficzne tematy, wygłaszałam poglądy na różne sprawy i mówiłam godzinami. Informowałam go
moich najnowszych odkryciach dotyczących naszego związku i jakie z tego wyciągam nauki. I oczywiście starałam się jak najczęściej iść z Sandym do łóżka!

Nie dopuszczasz, aby partner sam wypełniał luki

Kiedy przywykłaś wypełniać luki, nie stwarzasz partnerowi okazji, żeby mógł zrobić to pierwszy. Jesteś zawiedziona, że on nie przejawia większej inicjatywy, a nie uświadamiasz sobie, że nie dajesz mu szansy! Eileen i Roy stanęli przed tym dylematem. Żyli ze sobą od trzech lat, kiedy zjawili się na moim seminarium. Naprawdę kocham Roya zaczęła Eileen ale mamy poważny problem ze współżyciem. Czuję, że tak naprawdę Roy nie ma do mnie pociągu. Chyba to zawsze ja inicjuję zbliżenia, podchodzę, aby go uścisnąć czy ucałować. Kiedy się kochamy, jest wspaniale, ale chciałabym, żeby był wobec mnie bardziej agresywny. To prawda zgodził się Roy zapewne nie jestem wobec Eileen aż tak agresywny. Kiedy się nad tym zastanawiam, widzę, że ona po prostu nie daje mi szansy. Zawsze pierwsza podchodzi, mówi, że mnie pragnie, łapie mnie w kuchni albo zaraz po moim przyjściu z pracy do domu. Prawda jest taka, że nawet nie myślę o zrobieniu jej propozycji bo nie muszę. Wiem, że otoczy mnie ramionami albo będzie próbowała uwieść, więc rozleniwiłem się w tych sprawach. Eileen nie dopuściła, aby Roy jej zapragnął. Ledwie poczuła, że w ich stosunkach płciowych zarysowuje się jakaś szczelina, pośpiesznie wypełniała lukę. W końcu on poczuł się wykastrowany, ona nie kochana, oboje zaś urażeni. Podobnie jak Roy, wielu mężczyzn reaguje niejednoznacznie na partnerkę znakomicie wypełniającą luki. Z jednej strony przestają się poczuwać do odpowiedzialności za ustawiczne podtrzymywanie więzi, z drugiej uważają w skrytości, że pozbawiono ich okazji do wypełniania luk.

W jaki sposób wypełnianie luk może zniszczyć wasz związek

W tobie narasta uraza. Kiedy tworzysz więź, wypełniając luki, jesteś szczęśliwa, gdyż „zdobywasz” miłość partnera i twoje wysiłki popłacają. Z czasem jednak zaczynasz czuć do niego silną urazę, gdy sobie uświadamiasz, że to ty dźwigasz uczuciowe brzemię. Suzanne i Jerry przyszli do mnie, bo przeżywali kryzys j małżeński. Mam wrażenie, że w naszym związku ja muszę robić wszystko skarżyła się Suzanne. Ja każdą rzecz planuję, ja dzwonię do przyjaciół, ja proponuję przedyskutowanie naszych problemów. Jesteśmy małżeństwem od siedmiu ‚lat i przez cały ten czas Jerry chyba nigdy o niczym nie decydował. Jerry słuchał gniewnych słów żony z wyraźnym zdziwieniem. Zawsze sądziłem, że bardzo lubisz to robić wyjaśnił. Odkąd zaczęliśmy ze sobą chodzić, ty zawsze planowałaś nasze weekendy i wakacje. Zdaje mi się, że po prostu do tego przywykłem i zakładałem, że lubisz decydować. Pracowałam z Suzanne i Jerrym, i pomogłam im dostrzec, jakiemu ulegli szablonowi: Suzanne była urażona, bo nie czuła, że mąż otacza ją troską, Jerry natomiast nie potrafił zrozumieć, dlaczego nagle ją gniewało robienie rzeczy, które zawsze tak lubiła dla niego robić. Taktyka stosowana przez Suzanne, aby zaskarbić sobie miłość Jerry’e- go, teraz odbijała się rykoszetem i Suzanne nie potrafiła wyjść z roli osoby odpowiedzialnej za małżeństwo.

Zażyłość. To ty na ogół dążysz do zacieśnienia więzi

  • Ty przypominasz partnerowi, że już jakiś czas temu przeżywaliście razem romantyczne chwile.
  • Ty proponujesz rozmowę o waszych uczuciach.
  • Ty poruszasz temat zobowiązań czy przyszłości.
  • Ty stwarzasz warunki do zacieśnienia więzi muzyka, świece, specjalne wieczory.
  • Ty na ogół zostawiasz kartki, dajesz bileciki i drobne upominki, piszesz większość listów.
  • Ty pierwsza zazwyczaj wyciągasz rękę do zgody po kłótni.
  • Komunikacja. To ty najczęściej inicjujesz wymianę myśli:
  • Ty mówisz więcej od partnera, kiedy jesteście razem. Ty zadajesz mu więcej pytań niż on tobie.
  • Ty jesteś zdenerwowana, kiedy twój partner milknie na dłuższą chwilę, i wypytujesz, jak się czuje albo co myśli. Ty sugerujesz odpowiedzi na pytania, które on zbywa
  • milczeniem, podsuwasz, co mógłby czuć, i w ten sposób za oboje prowadzisz rozmowę.
  • Ty przyłapujesz się na próbach odgadnięcia jego uczuć i rozszyfrowania go, skoro sam nie służy informacją.
  • Ty robisz uwagi na temat tego, jak twój partner powinien rozmawiać ze swoim szefem, pracownikiem, własną matką, waszymi dziećmi, i mówisz mu, co ma powiedzieć.
  • Pierwiastek twórczy. To ty wnosisz do waszego związku więcej elementów twórczych:
  • Ty częściej dyskutujesz o nowych poglądach i pomysłach.
  • Ty proponujesz różne zmiany waszych wzajemnych stosunków, zwyczajów, dekoracji wnętrz.
  • Ty zapoznajesz partnera z nową muzyką, nowymi książkami, nowym jedzeniem.
  • Wszyscy inicjujemy niekiedy te działania. Jeśli jednak w waszym związku ty zazwyczaj to robisz, zdecydowanie wypełniasz luki.

Niektóre sposoby wypełniania przez kobiety pustki uczuciowej

  • Życie towarzyskie i rozrywki. To ty myślisz o rozrywkach towarzyskich i planujesz je:
  • Ty czytasz gazety, śledzisz, jakie są przedstawienia i wydarzenia kulturalne, i nakłaniasz partnera do pójścia. Ty sugerujesz partnerowi, jak macie spędzać weekendy. Ty wybiegasz myślą o tydzień czy miesiąc naprzód i planujesz, co będziecie robić.
  • To ty planujesz urlopy i obmyślasz, jak obchodzić specjalne okazje.
  • Ty na ogól dzwonisz do przyjaciół i krewnych (nawet jego), umawiasz się na wizyty i spotkania.
  • Ty sugerujesz, co nowego i ciekawego można by zrobić czy wypróbować, jak na przykład nowe restauracje itp. Ty inicjujesz dyskusję o planie i szczegółach wakacji.
  • Sprawy seksualne. To ty inicjujesz większość zbliżeń i kontaktów fizycznych:
  • To ty pierwsza go ściskasz albo prosisz, żeby cię przytulił. Ty pierwsza zazwyczaj bierzesz partnera za rękę w kinie, na ulicy czy przed telewizorem.
  • Ty najczęściej zaczynasz całować.
  • Ty przechodzisz na drugą stronę pokoju i stajesz obok partnera.
  • Ty kokietujesz partnera albo ubolewasz, że za rzadko się kochacie. (Uwaga: W tej kategorii może to być jedyny wypadek, że tak postępuje mężczyzna.)
  • Ty przesuwasz się wieczorem ze swojej strony łóżka na stronę partnera, aby przed zaśnięciem się do niego przytulić.

Jak kobiety wypełniają pustkę uczuciową

To, co sama miałam zwyczaj robić i co robi tyle kobiet, nazywam wypełnianiem pustki uczuciowej w łączącym nas z kimś związku. Wyobrażamy sobie, jak naszym zdaniem taki dobry związek wyglądać powinien, znajdujemy mężczyznę tworzymy te wzajemne stosunki bez większego udziału z jego strony. Trochę tak, jakbyśmy mówiły: Ty przychodź codziennie, a już ja się zajmę uczuciową stroną naszego związku. Wytworzę zażyłość, zorganizuję życie towarzyskie, będę prowadzić rozmowy, nadam kierunek. Wystarczy, abyś się zgodził zostać moim partnerem. Niebezpieczeństwo polega na tym, że częstokroć związek ten łączy nas w efekcie z samymi sobą. Tak się staramy nadać mu pozory czegoś dobrego, że zaczynamy go uważać za twór wspólny, podczas gdy w istocie jest to występ solowy, a mężczyzna zajmuje miejsce w pierwszym rzędzie.

ZABIEGANIE O MIŁOŚĆ

Opisana kobieta nie jest klientką ani uczestniczką prowadzonego przeze mnie seminarium. Jestem nią ja, a jej Izieje to historia mojego życia. To ja byłam dziewczynką, która uznała, że musi zaskarbiać sobie miłość mężczyzny, ‚o ja byłam nastolatką, która nauczyła się przytłaczać chłop- a uwagą i uznaniem, aż wreszcie sobie wmówił, że się we lnie kocha. I ja byłam kobietą, która do niedawna tak silnie się starała wciąż dawać kolejnym mężczyznom, że ie miała czasu zauważyć, iż nie dostaje tego, czego jej trzeba. Tak jak wiele z was, sądziłam, że muszę coś zrobić, aby zdobyć miłość mężczyzny. Stałam się zawodową iwczynią. I niestety tak dobrą, że to odnosiło skutek -dawałam mężczyźnie tyle, że uważał się za zakochanego ; mnie, podczas gdy w rzeczywistości był zakochany tym, co mu dawałam. Nic dziwnego, że nigdy nie czułam się naprawdę kocha- przez mężczyznę. Nic dziwnego, że po zerwaniu takiego związku czułam się z czegoś odarta i oszukana, choćbym to go zerwała. Oto, co w życiu osiągnęłam: Kończyłam z „nieodpowiednimi mężczyznami”. Tak tie pochłaniała troska o to, jak bardzo kocha mnie mężna, że nie zastanawiałam się, jak bardzo ja go kocham. Tak mnie pochłaniała troska o to, czy mężczyzna uwa mnie za odpowiednią dla siebie kobietę, że nie zastana- łam się, czy on jest dla mnie odpowiednim mężczyzną. Dlatego wiązałam się z mężczyznami, których kocha, ale których nie lubiłam albo z którymi się nie zgadza- , to znaczy z „nieodpowiednimi mężczyznami”, ponieważ nie zwracałam uwagi na mój stosunek do nich. Nie dawałam mężczyznom szansy przekonania się, jakie naprawdę żywią do mnie uczucia. Tak usilnie zabiegałam o uznanie kochanego mężczyzny, że nie dopuszczałam, aby on sam mnie zapragnął. Ta porzucona dziewczynka we mnie nie ufała, że mężczyzna zechce zostać ze mną dla mnie samej, więc wysilała się jak wszyscy diabli, aby sprawić wrażenie wartościowej, żeby wydać się mu potrzebną, nieodzowną do życia.

DAMA SERCA

Minęły lata, dziewczyna stała się kobietą, chłopcy mężczyznami i już się nie podkochiwała, ale miewała romanse lub zawierała małżeństwa. A choć zmieniały się szczegóły, fabuła pozostawała ta sama: ona rozpaczliwie starała się zatrzymać przy sobie mężczyznę, nie szczędząc wysiłków, aby być szalenie kochającą i miłą. Teraz zamiast zostawiać w szafkach kartki i pozdrawiać go na szkolnych korytarzach, kobieta uzbroiła się w cięższą amunicję: zasypywała mężczyznę wierszami miłosnymi, opowiadaniami i dowcipnymi kartkami; zalewała potokiem prezentów i niespodzianek; stała się nieodzowna, bo udzielała zbawiennych, mądrych rad; nie szczędziła ukochanemu pochwał, czułości, zaspokajała jego potrzeby seksualne, aż wreszcie wydawało mu się, że jest najbardziej kochanym mężczyzną na świecie. I za każdym razem, z każdym mężczyzną działo się to samo. On jej mówił, jaka jest cudowna, twierdził, że nikt jeszcze tak bardzo go nie kochał, że ona jest damą jego serca i co za szczęściarz z niego, że ją ma. A ją tak pochłaniało dawanie, że nie miała czasu postawić sobie pytania, czy sama otrzymuje, aż któregoś dnia dostrzegła, że jej mężczyzna potrafi brać, lecz nie bardzo potrafi dawać. I że kiedy ona nie robi gestu, nie robi go i on. I że wprawdzie mężczyzna jest z nią, ona jednak czuje się bardzo samotna. Wkrótce mężczyzna przyznawał: Chyba nie kocham cię tak jak ty mnie i dochodziło do rozstania. A kobieta biegła do swojej sypialni, rzucała się na łóżko i myślała ze łzami: Dlaczego wciąż mnie to się przydarza? Tak się starałam być najbardziej kochającą kobietą na świecie. Dlaczego nie mogę znaleźć mężczyzny, który by mi odpłacał taką samą miłością? I po tylu latach wypłakiwania się na tylu łóżkach nadal nie wiedziała.

JAK OCZAROWAĆ KRÓLEWICZA SIÓDMOKLASISTĘ

Dziewczynka dorosła i kiedy przyszła pora się zakochać, była pewna, że wie, co należy zrobić.
Sekret zwierzała się przyjaciółkom w szkole średniej polega na tym, żeby taaak bardzo kochać swojego chłopca, być taaaką cudowną i sprawiać, żeby on czuł się taaak dobrze, że nie potrafi bez ciebie żyć. I tak właśnie postępowała. Znalazła chłopca, który się jej podobał, i zaczęła go kochać. Codziennie zostawiała w jego szafce kartki, kibicowała mu na wszystkich treningach koszykówki i nie omieszkała mu mówić, jaki jest nadzwyczajny. Kochała go, kochała i kochała, aż wreszcie powiedział sobie: No, nikt mnie jeszcze tak nie kochał, nawet moi rodzice. Chyba jestem w niej zakochany. Przez pewien czas dziewczyna była szczęśliwa. Oto mój królewicz mówiła sobie a ja jestem jego królewną. Z czasem jednak zaczęła zauważać, że chociaż ma chłopaka, nie jest szczęśliwa. I uświadomiła sobie, że wprawdzie ona traktuje go jak królewicza, ale on z pewnością nie odnosi się do niej jak do królewny. Więc biegła do swojego pokoju, rzucała się na łóżko i myślała ze łzami: Kocham go bardziej niż on mnie. Jak to możliwe, skoro daję mu tak wiele? I nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.