Chłopców się uczy, że silne uczucia są czymś niemęskim, i to nie tylko uczucia uważane za „słabości”, jak strach lub smutek, lecz nawet namiętność, pragnienie, gwałtowna miłość. Dr Bernie Zilbergeld w swej książce Male Sexuality (Męska seksualność) opisuje, jak uczy się chłopców patrzeć na kwestię okazywania uczuć: Uczą się wcześnie, że dozwolony jest tylko wąski zakres uczuć…. agresywność, chęć współzawodniczenia, gniew… i emocje związane z panowaniem. W miarę jak dorastają, dodaje się do listy odczucia seksualne. Na słabość, zmieszanie, strach, wrażliwość, czułość, współczucie i zmysłowość pozwala się tylko dziewczynkom i kobietom. Chłopiec, który wykazuje którąkolwiek z tych cech, stanie się najprawdopodobniej przedmiotem kpin, nazywany będzie maminsynkiem lub babą (a co mogłoby być gorsze?). Ostatnio wielu młodych rodziców usiłuje uniknąć narzucania swym dzieciom stereotypów związanych z płcią. Niestety, większość dorosłych mężczyzn, z którymi wy i ja jesteśmy związane, to ofiary uwarunkowań z tego wczesnego dzieciństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *