Nigdy nie zapomnę, jak po raz pierwszy odgadłam ten męski sekret. Sprzeczaliśmy się strasznie z moim ówczesnym partnerem o coś, co uważałam za głupstwo. On pisał jakieś sprawozdanie i poprosił mnie o uwagi. Przeczytałam tekst i porobiłam notatki, według mnie przydatne. W miarę jak je czytał, stawał się coraz chłodniejszy i coraz bardziej wzburzony. Wreszcie spytałam, o co chodzi. Twierdził, że wszystko jest w porządku, i dorzucił, że na pewno oczekuję wielkich pochwał za notatki. Upierałam się, że niepotrzebne mi pochwały, ale że jego zachowanie uważam za dziwaczne. Dyskusja przerodziła się we wzajemne oskarżenia on mi zarzucał, że jestem kobietą nadmiernie uczuciową, spragnioną pochwał, ja jemu, że jest zamknięty w sobie i niekomunikatywny. W końcu, po wielu bezowocnych godzinach, wyszło szydło z worka według niego, dokonując negatywnej oceny, dawałam do zrozumienia, że nie wierzę, aby potrafił dobrze zrobić to sprawozdanie. Chociaż prosił mnie o uwagi i chociaż się z nimi zgodził, samym stwierdzeniem, że nie zrobił tego doskonale, rozbudziłam w nim uczucie, że mu nie ufam. Pamiętam, z jaką ulgą odkryłam, na czym polega problem, a zarazem w jakie oszołomienie wprawił mnie przeskok myślowy tęgo mężczyzny, który słysząc słowa: Oto wskazówka wyobraził sobie, że chcę powiedzieć: Ja ci nie ufam. Kiedy uspokoiwszy się przedyskutowaliśmy tę sprawę, pomógł mi zrozumieć, jak ważna dla mężczyzn jest kwestia zaufania i jak łatwo uznają, że się im nie ufa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *