Gatunek bardzo łubiany przez młodych chłopców w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, prezentował ogólnoamerykańskiego bohatera, kowboja, jako samotnika robiącego to, co musi być
zrobione, samotnie odjeżdżającego w stronę zachodzącego słońca, bez zobowiązań, bez więzów wolnego. Wyobraź sobie mężczyznę twojego życia w latach chłopięcych, gdy rozwalony przed telewizorem oglądał program za programem oraz reklamy, pokazujące mężczyzn jako ludzi silnych, chłodnych, nieuczuciowych, zawsze opanowanych, niczego się nie bojących. Twój mężczyzna wiedział, jakim chciałby być, kiedy dorośnie, niezależnie od tego, czy jego bohaterem był Samotny Strażnik, Zorro, Batman, Włóczykij, chłopcy z Bonanzy lub którykolwiek z superkowbojów, detektywów czy twardych mężczyzn. Nawiasem mówiąc, w tych programach nigdy nie pokazano żony Zorro ani dziewczyny Samotnego Strażnika. Nie, dla tych telewizyjnych postaci mieć kogoś bliskiego to mieć swojego konia ewentualnie kompana płci męskiej, lecz nigdy kobietę. Jeśli mężczyzna twego życia dorastał raczej z radiem niż telewizorem, to też nie będzie inaczej bo w sztukach radiowych propagowano te same stereotypy co w programach telewizyjnych, które wyrosły przecież z czasów radia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *