O szóstej on dzwoni i mówi: Pomyślałem, że zabawnie byłoby zjeść dzisiaj w innym lokalu, więc zamówiłem stolik w doskonałej restauracji indyjskiej w śródmieściu. Co ty na to? Ty odpowiadasz:
Ojej, skarbie, brzmi to wspaniale, tyle że wczoraj jadłam indyjskie potrawy będąc na lunchu z szefem. Wolałabym chyba zjeść coś innego. W słuchawce zapada długie, pełne napięcia milczenie.
Och lodowatym tonem odpowiada twój mężczyzna. No cóż, nie wiedziałem. Słuchaj, skoro jesteś tak wybredna, czemu ty nie wybierzesz restauracji? Nie jestem wybredna odpowiadasz spokojnie.
Po prostu nie mam ochoty na indyjskie potrawy. Czemu się denerwujesz? Ja się nie denerwuję warczy podnosząc głos. Tylko czasami tak trudno ci dogodzić. Wcale nietrudno mi dogodzić! Powiedziałam jedynie, że nie chcę iść do tej restauracji. Do licha, ty to traktujesz tak, jakbym ci powiedziała, że jesteś strasznym facetem, bo wybrałeś nieodpowiednie miejsce. To przecież głupstwo. Och, to głupstwo. Więc o cóż się kłócimy? sarkastycznie odpowiada twój partner.
Ty zaś myślisz: Nie do wiary, że on zachowuje się tak głupio. Dlaczego najzwyczajniej nie przyzna, że źle wybrał restaurację, i nie zaproponuje jakiejś innej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *