Tę historię opowiadałam już nieraz podczas seminariów. Zdarzyło się wiele lat wstecz. Sue (powiedzmy, że tak się nazywała) była moją najlepszą przyjaciółką ze studiów. Mieszkała w innym mieście, a że nie widziałyśmy się przez parę miesięcy, postanowiłam ją odwiedzić. Kiedy już rozsiadłyśmy się wygodnie u niej w mieszkaniu, przyszła pora na zwierzenia. Jestem taka przejęta! wykrzyknęła Sue. Wyobraź sobie, mam nowego chłopaka. Szaleję za nim! Nazywa się Andy. Jest nam ze sobą doskonale, Barbaro, ale… martwi mnie jedna rzecz. Co takiego? spytałam zaciekawiona. Wstyd mi o tym mówić… nienawidzę miłości francuskiej. Jakoś nigdy się do niej nie przekonałam. Andy stale powtarza, że on to uwielbia, ale dla mnie seks oralny jest po prostu wstrętny. Już nie wiem, co mam robić. Zastanawiałam się parę minut, po czym spytałam: Słuchaj, kiedy bierzesz członek Andy’ego do ust, co sobie myślisz? Myślę: Mam w buzi kuśkę Andy’ego, a zaraz potem robi mi się niedobrze. Otóż to odparłam. Sue, spróbujmy inaczej, co? Powiedz, kochasz Andy’ego? O, tak! Uwielbiam go. Jest taki słodki, czuły, zabawny, miły… wprost za nim przepadam. Nigdy w życiu bym go nie skrzywdziła. Świetnie. Teraz wyciągnij rękę, wnętrzem dłoni do góry. O, właśnie tak. Wyobraź sobie, że twój Andy ma tylko trzynaście centymetrów. Wyobraź sobie, że teraz stoi w twojej dłoni. Gdyby naprawdę był tego wzrostu, gdybyś nie mogła się z nim kochać normalnie, jak byś to robiła? Sue zachichotała. No, głaskałabym go delikatnie, całowała, mówiła, jak wiele dla mnie znaczy. Doskonale. Widzisz, Sue, twój Andy w samej rzeczy ma „Małego Andy’ego” i ten „Mały” liczy sobie trzynaście centymetrów (czy ile tam!). To właśnie jego członek. To istota dużego Andy’ego, którego tak kochasz. A kiedy kochasz tę jego część, wcale nie bierzesz do ust członka, tylko kochasz Małego Andy’ego. Następnym razem spróbuj sobie wyobrazić, że wyłącznie w ten sposób możesz okazać Andy’emu miłość i wyrazić własne uczucia. Andy nie będzie czuł jedynie tego, że ssiesz jego ptaszka, będzie czuł, że go kochasz i adorujesz, tak jak ty pragniesz, żeby on cię kochał i adorował podczas miłości francuskiej. Sue zachwycił ów pomysł. Zgodziła się podjąć próbę, a potem poinformować mnie o wynikach. Nie musiałam czekać długo. Zadzwoniła do hotelu już następnego ranka. Barbaro, chcę ci powiedzieć, że spędziłam z Andym najwspanialszą noc w moim życiu. Zrobiłam, jak mi radziłaś, i wyszło kapitalnie! Tak cudownie było kochać Andy’ego w ten sposób, a on okropnie się zdziwił i ucieszył. Dziękuję ci ja, dziękuje Andy i dziękuje Mały Andy!
Zdarzyło się to ponad dziesięć lat temu. Sue wyszła za mąż za kogoś innego, jest z nim szczęśliwa, mają córkę. Pozostałyśmy bliskimi przyjaciółkami, chociaż rzadko się widujemy, bo mieszkamy daleko od siebie. Kiedy jednak rozmawiamy przez telefon, śmiejemy się na wspomnienie tamtej historii i powtarzamy owe słowa: „Dziękuję ci ja, dziękuje Andy i dziękuje Mały Andy!” Mam nadzieję, że gdziekolwiek się znajduje Mały Andy, jest bardzo szczęśliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *